Wędkowanie / Blog / Informacje / Nie wszystko złoto

Nie wszystko złoto

Ze względu na to, że większość ryb wypuszczana jest z powrotem do wody, wiele z nich, szczególnie karpie, łowione są po wiele razy. Niektóre karpie mają wręcz swoje imiona, jak Erie, Heather, Stefan lub Raspberry, a kolejne złowienie tych samych ryb jest głównym celem całej rzeszy „karpiowych specjalistów”.
Angielską rekordową brzanę złowiono ma przestrzeni ostatnich dwóch lat około dziesięciu razy, a w pobliżu miejsca bytowania tej ryby, ciągle ustawia się kolejka kolegów rządnych sukcesu.
Złowiona ryba jest czasami przetrzymywana całymi dniami lub tygodniami w olbrzymich podbierakach lub specjalnych workach na karpie, tylko po to, żeby szczęśliwy wędkarz mógł sobie w końcu zrobić z nią zdjęcie w dogodnych warunkach świetlnych. Jeszcze inni wędkarze decydują się łowić w takich miejscach, w których praktycznie nie ma szans na udane zakończenie holu. Czasami jednak komuś ta sztuka się udaje. A wszystko po to, żeby złowić jak największą rybę. Mniejsze leszcze i płocie traktowane są jak chwast i gniewnie wyrzucane z powrotem do wody lub nawet w krzaki. Często się zdarza, że niektórzy „koledzy” wrzucają do wody mydło z fenolem tylko po to, żeby zniszczyć zanęcone łowisko konkurenta. Znany mi jest również przypadek, że do rury wydechowej samochodu pewnego “niepożądanego” wędkarza wciśnięto martwego węgorza.
Pieniądze i sława są dla wielu wędkarzy najważniejsze. Złowienie rekordowego okazu oznacza możliwość zarobienia dużych pieniędzy, tak więc wiele osób nie przebiera w środkach. Czasami wręcz dochodzi do groteskowych sytuacji, gdy po złowieniu średniej wielkości łososia, żądny sławy wędkarz bierze pędzelek do ręki, pieczołowicie domalowywuje mu czerwone kropki, a następnie zgłasza rybę jako rekordowego pstrąga potokowego. Czasami oszustwo wydaje się dopiero po wielu miesiącach dokładnego śledztwa.

Łowcy nagród

Duże ryby ciągle są w cenie i wielu nieuczciwych wędkarzy nagminnie to wykorzystuje. Złowione okazy sprzedają za horendalnie wysokie sumy właścicielom jezior, od których otrzymali lincencje na wędkowanie, a ci z kolei reklamują swe łowiska, że oto właśnie wróciła do wody kolejna rekordowa ryba, którą w każdej chwili można złowić.
Przy takiej koniunkturze opłaca się nawet kradzież. Za dziesięciokilogramowgo karpia można otrzymać kilkaset funtów, za dwudziestokilogramowy okaz nawet 2-3 razy tyle. Wpuszczane z powrotem do wody ryby (pochodzące głównie z hodowli) są przeważnie na wpół martwe lub przenoszą groźne choroby zakaźne. To jednak mało obchodzi wędkarzy-biznesmenów. Nie ma miesiąca, żeby w angielskim światku wędkarskim nie wybuchł jakiś skandal. A to ktoś zgłosił rybę złowioną w miejscu wyłączonym z wędkowania, a to ktoś prze-szmuglował rekordowy okaz zza granicy. Najczęściej przemycanym gatunkiem ryb są sumy, które przewozi się w specjalnie przystosowanych do tego celu bakach na paliwo. Najskuteczniejsi wędkarze prawie zawsze są bacznie obserwowani przez konkurencję i to na wiele godzin przed przybyciem nad wodę. Niektóre numery tablic rejestracyjnych samochodów są znane wszystkim angielskim wędkarzom.

Kłamstwa i pogłoski

Mówiąc krótko, angielska scena wędkarska “nafaszerowana” jest pogłoskami, kłamstwami i kontrkłamstwami. Oczywiście nie wszyscy moi angielscy koledzy są nieuczciwi. Wielu z nich faktycznie jest doskonałymi i doświadczonymi fachowcami, którzy cieszą się zasłużoną popularnością i szacunkiem w całym kraju. Niemniej jednak są to ludzie, którzy siedzą w wędkarstwie już od wielu, wielu lat i niejednokrotnie udowodnili swe zdrowe podejście do naszego hobby. W trakcie zawodów nie interesuje ich wysokość nagród, ale sam fakt rywalizacji z kolegami, możliwość spędzenia wolnego czasu na łonie natury. Ostrzegam więc wszystkich przed pogonią za sławą i ewentualnymi apanażami. Nie tędy droga, gdyż nie wszystko jest złotem, co się świeci. Nie zapominajcie też, że wędkarstwo jest tylko sposobem na miłe spędzenie wolnego czasu oraz źródłem przyjemności. Na oszukańcze praktyki, chciwość i zawiść nie ma w naszym hobby po prostu miejsca.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *