Potęga kolorów

Wybór kolorów

Jeżeli nie chcemy ciągle realizować nowych czeków w banku ani doprowadzać do ostrej wymiany zdań z kochaną małżonką, musimy zdecydować się na kompromis, a więc na bardzo skromne zakupy nowych przynęt. Nikogo nie muszę tu chyba przekonywać, że nie jest to wcale takie proste.
Skoncentrujmy się jednak tylko na samej kolorystyce przynęt. Małe ryby, pierwotny wzorzec naszych przynęt spinningowych, na całym świecie są bardzo podobne do siebie. Mają mniej lub bardziej srebrzyste lub złociste boki i w najlepszym przypadku różnią się tylko kolorem grzbietu. Przynęta spinningowa jest jednak czymś więcej, niż tylko wierną imitacją żywej ryby.
Sztuczne rybki, wykonane z tak wielką precyzją, że widoczna jest każda łuska, nie są przecież najlepszymi przynętami sztucznymi. Dobra przynęta spinningowa jest raczej karykaturą i jak to bywa z karykaturami, szczególnie podkreśla, wręcz przejaskrawia pewne charakterystyczne cechy pierwowzoru. Przynęta nie może być idealną kopią naturalnej ryby, gdyż pewne określone efekty działają szczególnie podniecająco na drapieżniki. Właśnie dlatego tak dużo przynęt sztucznych jest kolorowych, nienaturalnie kolorowych. Na przynęty te „biorą” najpierw wędkarze, a następnie, w sprzyjających okolicznościach, także ryby.
Niestety, bardzo trudno jest stwierdzić, że sukces zawdzięczamy pewnemu konkretnemu kolorowi. Brania ryb drapieżnych zdarzają się niestety tak rzadko, że brakuje nam, że tak powiem, danych, żeby stwierdzić to z całkowitą pewnością. Czasami jedynie odnosimy wrażenie, że jakiś kolor jest szczególnie łowny.

Co roku, w wielu górskich jeziorach i strumieniach, pstrągi w pewnym momencie odżywiają się tylko małymi kiełżami. Muszkarze mają przy tym poważne trudności z wiązaniem imitacji kiełży, gdyż ciągle jeszcze nie ma tak małych haczyków. Chociaż pstrągi preferują tylko ten jeden rodzaj pożywienia, są pewne sposoby, żeby je złowić. Sztuka ta udaje się jednak tylko na pomarańczowe przynęty. Dlaczego tak się dzieje, nikt nie wie. Anglicy określają takie zachowanie pstrągów mianem orange madness, zwariowaniem na punkcie koloru pomarańczowego (przyp. red.). Mała pomarańczowa rapalka okazuje się wtedy rewelacyjnie skuteczna. Sandacze na przykład mają trochę inne upodobania. Ryby te szaleją na punkcie koloru żółtego, i tam gdzie zawodzą srebrne przynęty, żółte okazują się wyjątkowo łowne. Pewnego dnia, przy sprzyjającej pogodzie, w dobrym sandaczowym miejscu eksperymentowałem z wieloma kolorami przynęt. Złowiłem kilkanaście, w większości małych sandaczy, jeden z nich powędrował nawet do plecaka, jednak brania miałem tylko na przynęty w kolorze żółtym.

Okonie reagują na czerwień

W przypadku okoni daje się zauważyć wyraźne upodobanie tych ryb do koloru czerwonego. Często się zdarza, że bez skubnięcia odprowadzają srebrną przynętę, jednak gdy rzuci się w to samo miejsce przynętę z czerwonym wabikiem, od razu jest branie. Okonie żyjące w wodach szwedzkich szkierów biorą w pewnych okolicznościach tylko na niebieskie przynęty. Dorośli wędkarze chwytają więc za wodoodporne pisaki i z gorliwością uczniów na zajęciach z plastyki, malują swoje srebrne przynęty. Niebieski szał trwa przez cały okres urlopowy.
Kiedyś w pewnym jeziorze pstrągowym, w którym ryby znały na pamięć wszystkie sztuczki wędkarzy, zielona przynęta, na którą łowiłem, była na początku prawdziwym hitem. Dopiero po kilku dniach wstrętne t przebiegłe rybie towarzystwo pozna to się także i na tym.

Dlaczego poszczególne gatunki ryb przejawiają szczególne upodobania do konkretnych kolorów, dlaczego te upodobania mogą zmieniać się nawet w ciągu dnia oraz wreszcie dlaczego kolor przynęty niespodziewanie przesądza przez kilka dni o sukcesie podczas spinningowania, nie jest w pełni jasne. Wędkarze są chyba bardziej zainteresowani tym zagadnieniem niż naukowcy, jednak nie sądzę, żeby kiedykolwiek udało nam się wytłumaczyć, dlaczego akurat tak się dzieje.

Spinningowa meduza

Ze względu na to, że niemożliwe jest zabieranie ze sobą na ryby wszystkich modeli przynęt sztucznych i to jeszcze w różnych kolorach, wpadłem na pewien pomysł, który umożliwił mi łatwe i szybkie zmienianie kolorystyki nielicznych przynęt sztucznych, którymi spinninguję. Zmienność przynęt osiągam dzięki zastosowaniu kotwiczek z wabikami w różnych kolorach. Kotwiczki te nazwałem meduzami. Nazwa jest zapożyczona, gdyż kiedyś ktoś już tak nazwał pewną muchę trociową.

Łowne pióra

Spinningową meduzę wykonuję z jednego dużego kolorowego pióra, które wiążę wokół kotwiczki. Meduza powinna bardziej zwracać uwagę ryb, niż przynęta właściwa. Kolorowe kotwiczki doczepiam do dowolnej przynęty spinningowej, dzięki czemu do woli mogę sprawdzać reakcję ryb na różne kolory. Nawet zwykły mepps, w ciągu jednej sekundy staje się niezwykle atrakcyjną przynętą dla zwariowanych na punkcie pomarańczowego koloru pstrągów, atrakcyjny dla lubujących się w kolorze niebieskim okoni, atrakcyjny dla preferujących żółty kolor sandaczy, interesujący dla reagujących na czerwień szczupaków.

Kolorowe kotwiczki nie tylko zwiększają ilość brań, ale także przyczyniają się do lepszej efektywności zacięć, gdyż drapieżniki wybierają sobie właśnie kotwiczkę za cel ataku. Ryby drapieżne znane z niezwykle delikatnych brań, a mam tu na myśli głównie sandacze i okonie, atakują falujący w wodzie kolorowy wabik z kotwiczką znacznie agresywniej, niż jakąkolwiek zwykłą przynętę. Od pewnego czasu nigdy nie wybieram się na ryby, jeżeli nie mam w pudełku przynajmniej kilku różnych meduz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *