Ja tez w wakacje korzystałem z tego sposoby również polecam bo bardzo skuteczny tylko trzeba łapać bardzo szybko i mocno trzymać ale też uważać żeby ich nie urwać bo jak się je chwyci to próbują zwiewać pod ziemię
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 77 Skąd: Ełk
Wysłany: 2009-03-08, 13:11
Ja zawsze tak łapię rosówki dzień przed tym jak wybieram się na węgorze tylko że nic nie podlewam. Poprostu, godzina 22:00-23:00 wychodzę z latarką i pudełkiem na robale i je łapię
Rozmawiałem z wedkarzem ,ktory zdradzil mi swoj sposob, troche nie humanitarny..
-Gruby pręt wbijamy w ziemie
-Bierzemy kable do akulumatora
-Podłaczamy do preta i do akumulatora
Podobno rosowki same wyskakuja ,lecz sam nie sprawdzalem ;)
Wiek: 17 Dołączył: 07 Mar 2009 Posty: 77 Skąd: Ełk
Wysłany: 2009-03-09, 14:32
No jest taki sposób że wbija się pręt w ziemię i podłącza się kabel plusowy do pręta, normalnie na 220V. Wychodzą same duże rosówki i co najważniejsze, prąd ich nie zabija i normalnie dalej żyją, widziałem kiedyś jak mój wujek tak robił
Wiek: 31 Dołączył: 08 Mar 2009 Posty: 82 Skąd: Dęblin
Wysłany: 2009-03-09, 21:23
Znam jeden przypadek gdy facet poszedł na rosówki bez butów.. Nie skończyło się to dobrze dla niego. Ja osobiście,na rosówki zawsze idę po deszczu. Trawa musi być krótko ścięta bo inaczej łapie się trawę zamiast robaczka. Fakt. Rosówki są bardzo czujne. Czasami wyjście o 23 czy 00 kończy się marnym "zbiorem". Często muszę czekać do 2 żeby ich czujność spadła prawie do do zera. Najgorszymi okresami na ich "zbiory" są chyba wietrzne noce i tuż po deszczu.wtedy też są najbardziej czujne. Najlepiej odczekać 2-3 godziny i wtedy iść. Bywało tak,że dwie leżały obok siebie i gdy jedną wyciągałem,druga nie reagowała. To oczywiście kończyło się dla niej spotkaniem z siostrami w słoiku.
ogolnie chlopaki radzil bym wam sprobowac lapac na ochotke na to zlapiesz wszystko (doslownie) najbardziej leszcza i ploc wiekszy karp tez nie gardzi . na zawodach ochotka to podstawa ;) tylko czasami problem jest z zalozeniem jej na haczyk bo trzeba miec taki o rozmiarze max.16 naprawde polecam ps. mozna je znalesc w rzece w mule przy zajezdni jak sie jedzie na bydgoszcz od strony walcza xD (lepiej kupic) koszt to ok 4 pln za pudelko zalezy od kursu na gieldzie
Wiek: 31 Dołączył: 08 Mar 2009 Posty: 82 Skąd: Dęblin
Wysłany: 2009-08-06, 10:51
DeDe, Bez urazy. Ochotka to się nadaje,ale tylko pod lód. Dla wędkarza gruntowego takie słowo jak ochotka nie istnieje. Rosówka zaś jest nie zastąpiona przy wielu wyprawach gruntowych na sandacza,suma,leszcza itp. Pozdr.
Ja proponuje łowić jednak na rosówy a to sposób aby się do nich dobrać należy urwać sporo lisci orzecha włoskiego ok 25szt rozgnieść je na miazge dolać ok 2, 3 l wody i dokładnie wymieszać. Płyn należy wlac w miejsce gdzie mogą znajdować się rosówki np. kompostownik lub jakiś trawnik. Za ok 5 min rosówki zaczną wypełzać a my je do pudełeczka i na haka.
Prąd? Ja nie mam jakiegoś specjalnego sposobu :P Jak chcę rosówki to idę po prostu gdzieś je wykopać w biały dzień, chociaż przeważnie kupuję w sklepie.
wypad na rosówki to jak wyprawa na ryby. normalnie przygotowania i niezła zwała. Grunt to bezchmurne niebo , bo wtedy na trawie osadza sie rosa. do tego latarka czołowa koniecznie na ledach, rozproszone światło nie płoszy robali. parenascie minut i koło setki jest. wole to, niż za 10 sztuk płacic 6-7 zeta. choć czasami trzeba zakupić w sklepie. troszke do pudełka a reszta na kawałki i do zanęty.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum