Obudził mnie ból, ostry przejmujący ból żeber. Jednocześnie drugi, trochę słabszy, wdzierał się pod czaszkę, ten był monotonny i świdrujący. Szybko zidentyfikowałem ten drugi, to budzik. Zacząłem sią zastanawiać skąd wziął się ból w boku ale szybko zorientowałem się w czym rzecz, mianowicie to moja szanowna małżonka w ten sposób okazywała swoje niezadowolenie z tego, ze dziś do pracy pójdzie na piechotę.
-Wstawaj, już czwarta, zaraz ten twój kolega będzie dzwonił, czy nie śpisz ..... drugi debil...
No tak, przecież jadę na ryby, na śledzia z kolegą Robertem. Szybkie śniadanie, kawa, herbata w termosie i mogę smigać, akurat zrobiła się piąta - godzina spotkania. Jedziemy ok. 20 minut na Górki Zachodnie, dzielnicę Gdańska, tam uchodzi do zatoki Wisła Śmiała, lub jak kto woli Przekop Wisły. Na parkingu już parę aut stoi, chociaż jak mówił Robert, w niedzielę podobno samochody stały po obu stronach drogi już 500m od parkingu. Szybka przebierka, koniecznie kalosze, przygotowanie zestawu i idziemy na falochron. Na miejscu już jest z 15-20 wędkarzy, widać, że łowią, co chwilę "żywe srebro" ląduje w wiaderkach. Zostałem gdzieś w połowie długości falochronu, kolega podążył prawie na koniec. Falochron twoży niezbyt szeroki, ok 0,5m, betonowy murek, przez który co chwila przelewa się woda, jest bardzo ślisko, nieostrożny ruch grozi kąpielą. Pierwsze rzuty i pierwsze ryby trafiają do wiaderka, jeden, dwa, trzy śledzie na raz, najwięcej na pięcio haczykowej choince wiesza mi się 4 szt, jednak często ryby spadają, więc w wiadrze lądują w takich przypadkach po 2 szt. Przez pierwsze dwie godziny ryby brały dobrze i blisko, praktycznie pod nogami. Później krótki przestój, przetasowania wśród wędkarzy, jedni kończyli inni dopiero docierali.
W czasie przestojów śledź brał trochę dalej, jakieś 20-30 metrów od falochronu, później sąsiad poradził, abym zamiast podszarpywania zestawu próbował podciągać go po dnie, ryby znów zaczęły brać. Koło godziny 9.00 miałem już dość, i ryb, i przenikliwego wiatru, ręce i plecy bolały niemiłosiernie, nie sądziłem, że to będzie taka harówka. Wynik dnia dzisiejszego to ok. 8kg ryb, niektóre śledzie były naprawdę okazałe, jak na ten gatunek, który rzadko dorasta powyżej 25cm.
Parę słów o sprzęcie:
Łowiłem na kij Yad Nashville Super Trout, długość 3,6m c.w. do 50g. Kołowrotek Larus Match 2000 (innego nie miałem, a Okumek mi szkoda), żyłka główna 0,28. Przynętą na te rybki są tzw. choinki, uzbrojone w pięć haczyków, złotych ozdobionych kolorowymi paciorkami i kawałkami folii. Gotowe choinki można kupić w sklepie wędkarskim. Zakończenie zestawu jest obciążenie, dziś miałem w sumie 40g w postaci dwóch 20sto gramowych łezek z krętlikiem.
U kolegów przeważały teleskopowe wędki długości właśnie 3,6m , najtańsze kołowrotki, wiadomo, ze sprzęt szybko się zużywa pod takimi obciążeniami. większość miała kupne choinki, chociaż byli i tacy, którzy łowili na własnej produkcji przynęty, a te miały 6 a czasem i 7 haczyków. Obciążenia też były bardzo różne, jeżeli chodzi o kształty i wagę, po prostu każdy brał to, co akurat miał pod ręką, śledź wchodzi nagle i trzeba szybko się zbierać, aby połowić. Widziałem u sąsiada, że zamontował nad przywieszkami kawałek blach imitującej śledzia, wiadomo, że jak jeden już się uwiesi, to następne idą w jego ślady jak w amoku. Z tego powodu czasem jako obciążenia używa się wahadłówki, ale dziś był zbyt duży dryf, taka blaszka byłaby za lekka.
Technika:
Jak wcześniej napisałem łowienie śledzi polega na podszarpywaniu zestawu z dna w pionie, ciągnięciu go po dnie lub dalekie zarzucanie i powolne podciąganie zestawu z jednoczesnym jego podszarpywaniem.
Unormowania prawne pozwalają łowić na zestaw pięciohaczykowy, (wielu łamało ten przepis) i zabranie max. 10kg ryb.
Podsumowując, ciekawe doświadczenie, już dwie rybki gną wędzisko jak spory szczupaczek lub sandacz, za to warunki nie rozpieszczały, warto mieć ze sobą płaszcz przeciw deszczowy aby ochronić się przed wiatrem a w tym konkretnym miejscu kalosze są niezbędne. Jednak myslę, że nie zakocham się w śledziach, jestem zwolennikiem raczej mniej aktywnych metod. Plecy i ręce będą bolały przez parę dni ......
_________________ LUDZIE OPĘTANI, NAWIEDZENI SWOJĄ PASJĄ, SPECYFICZNIE UBRANI, Z WŁASNYMI OBYCZAJAMI I JĘZYKIEM
Moja narzeka, ale po godzinie, dwóch od powrotu jej przechodzi.......
[ Dodano: 2011-03-22, 19:45 ]
Za parę dni zacznie się kolejny śledziowy sezon, rybka ta zbliża się do brzegów. Czy ktoś z Was wybiera się z choinką na plażę lub jakiś przymorski kanał
_________________ LUDZIE OPĘTANI, NAWIEDZENI SWOJĄ PASJĄ, SPECYFICZNIE UBRANI, Z WŁASNYMI OBYCZAJAMI I JĘZYKIEM
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum